niedziela, 10 marca 2013

Sphinx-ie znowu mnie zawiodłeś

Jak pisałem wcześniej, tak też zrobiłem i wybrałem się do Sphinx-a aby zrobić test nowego menu. Chcieliśmy zjeść szybki obiad tuż przed podróżą do domu. Kelner przyją od nas zamówienie i obiecał, że spokojnie zmieści się 15 min z podaniem(na sali było mało osób, co zauważył sam kelner) - zamówiliśmy shoarme i wątróbkę.
Po 15 min. zapytałem za ile mniej wiecej będzie nasze jedzenie, odpowiedź brzmiała 2-3 minutki. Ok, wiadomo że kilka minut dłużej nikogo nie zbawi.

Niestety kiedy podszedłem do kelnerka stojącego przy barze po kolejnych 10 minutach otrzymałem informację, że jeszcze się szykuje i będzie za chwilę.. Ze względu na autobus musieliśmy z posiłku zrezygnować.

Co jak co ale jeżeli sam kelner mówi nam, że jedzenie będzie za 15 min, a mija 25 i go nadal nie ma to coś jest nie tak. Zrozumiałbym gdyby było dużo klientów ale tak nie było.
Poczuliśmy się trochę olani przez obsługę.
Czy nie można było tego lepiej załatwić, tak aby nikt się nie denerwował? Dla przykładu dodam, że w podobnej sytuacji ale w innej restauracji kelner sam do nas podszedł i wyjaśnił sytuację. To by w zupełności wystarczyło, a każdy byłby zadowolony. Inna sprawa to, że kelner mógł poprostu zapytać w kuchni ile to potrwa - shoarme jest jednym z podstawowych dań więc jej zrobienie nie powinno chyba zająć dużo czasu. Jeżeli wcześniej byśmy wiedzieli, że tyle trzeba czekać na te dania po prostu zamówilibyśmy coś innego. My byli byśmy najedzeni przed podróżą, a ten wpis miałby bardziej pozytywny wydźwięk.

Dziwie się, że obsługa tak do nas podeszła i szkoda, że kelner musiał zapewne zapłacić za te dania. Nie musiało do tego dojść.

Może za jakiś czas zdecyduję się na drugie podejście bo przyznam, że brakuje mi dobrej shoarmy.

Brak komentarzy: