wtorek, 30 lipca 2013

Już dzisiaj Warsaw Interactive Tools 2013

Już dzisiaj o 18 rozpocznie się w Warszawie konferencja "Warsaw Interactive Tools 2013".
Warsaw Interactive Tools to pierwsze z zaplanowanych spotkań, podczas których prelegenci będą opowiadać o narzędziach interaktywnych i ich możliwościach.
Pomimo tego, że marketerzy w teorii znają i użytkują je na co dzień, to wiele osób nie do końca zdaje sobie sprawę z ich możliwości. Stąd właśnie pomysł na spotkanie podczas którego przybliżymy i przedstawimy tajniki niektórych z nich.
Oprócz narzędzi, niebagatelne znaczenie ma networking, wymiana wizytówek, nawiązywanie kontaktów branżowych.

Dla początkujących marketerów to doskonała okazja do tego, aby nawiązać kontakty mogące w przyszłości zaowocować choćby pracą lub praktykami, natomiast dla osób już pracujących w branży, to okazja do nawiązania nowych kontaktów biznesowych.

Całość startuje o 18 i będzie trwała do 21, prelekcję będą prowadzić m.in ARTUR JABŁOŃSKI, ARTUR SMOLICKI, ADRIAN KOSTRZĘBSKI, ŁUKASZ GRONDECKI i DOMINIKA POLESZAK.
Zaczynając od For dyskusyjnych, a kończąc na Social Intelligence.

Konferencja zapowiada się bardzo ciekawe, a dodatkowo odbywa się w godzinach przyjaznych dla osób pracujących.

Jeżeli jesteście zainteresowani, serdecznie zapraszam miejsca jeszcze są :)

Strona konferencji: http://wit.evenea.pl/


piątek, 26 lipca 2013

Takie strony www to ja rozumiem

Paweł Tkaczyk na umieścił na swoim Facebooku link do filmiku stworzonego przez agencję FI, która w ciekawy sposób zaprezentowała możliwości jakie daje nam obecna technologia i jak mogły by wyglądać strony www linii lotniczych.

Trzeba przyznać, że tego typu podejście do projektowania stron www jest naprawdę innowacyjne, a przez to pociąga za sobą mnóstwo pytań na temat przyszłości stron internetowych chociażby Linii Lotniczych.

Warto zobaczyć polecam, znajdziecie wszystko tutaj.

Śniadania biznesowe mogę jeść codziennie

Ilość spotkań branżowych w Polsce zwiększa się z dnia na dzień, a forma każdego z nich jest niepowtarzalna. W związku z czym zacząłem się zastanawiać czy nie warto by wybrać się na tego typu spotkanie, nauczyć się czegoś nowego oraz przy okazji poznać nowych ludzi?
Moje chęci zapisania się na jakiekolwiek z nich ubiegło zaproszenie na "Śniadania Biznesowe" do "Restaurant 99". 
Śniadanie, biznes, nowa wiedza, nowi ludzie… To może się sprawdzić.

Ale po kolei "Śniadania Biznesowe", to organizowane przez Bank Zachodni WBK, Kancelarie Professional oraz grupę KMK cykl wykładów dla młodych przedsiębiorców.
Sama forma śniadań służyć ma rozluźnieniu atmosfery wśród uczestników (potwierdzam!). A dzięki czemu łatwiej jest zapoznać się z osobami siedzącymi obok, wymienić się spostrzeżeniami o wykładzie czy po prostu miło porozmawia.




W tej edycji (letniej), omawiane były tematy z zakresu: prawa, bankowości, księgowości, wizerunku/marketingu oraz funduszy unijnych. Czyli wiedza, która przyda się każdemu młodemu przedsiębiorcy wchodzącemu na Polski rynek. Co ciekawe wiedza przekazywana na wykładach nie była odgrzewanym kotletem sprzed X lat, a dostosowanym do obecnych warunków rynkowych profesjonalnie przygotowanym wykładem.

Czego dowiedziałem się podczas tej edycji? 
Przede wszystkim wreszcie ktoś powiedział mi, jak mogę się zabezpieczyć przy podpisywaniu umów handlowych z kontrahentami, tak aby nie było problemów z ich wypłacalnością (wykład prowadził Maciej Smok z kancelarii Professional). 
Czy jak dzięki spójnemu wizerunkowi budować przewagę na rynku, o której mówił Michał Kozik - Dyrektor Kreatywny w grupie KMK.
Z wykładu Marka Kozika (Dyrektora Zarządzającego, grupy KMK) dowiedziałem się na temat remarketingu, a  Jacek Ślusarczyk z Black Pearls Sp. z o.o. opowiedział o różnych sposobach pozyskiwania finansowania.

Na dokładkę przedstawiciele banku BZ WBK przedstawili zalety leasingu, oraz przedstawili najnowsze produkty banku dla młodych przedsiębiorców.

środa, 24 lipca 2013

Jakub Wędrowycz i jego fenomen

Pierwsza książka poświęcona przygodom egzorcysty amatora, bimbrownika i kłusownika Jakuba Wędrowycza ukazała się w 1996 roku, w czasie czasopisma Fenix. Od tego czasu zbiory opowiadania poświęcone Jakubowi ukazywały się cyklicznie: Kroniki Jakuba Wędrowycza, Czarownik Iwanow, Weźmisz czarno kure..., Zagadka Kuby Rozpruwacza, Wieszać każdy może, Homo bimbrownikus, Trucizna.

Ich autorem jest jeden z najpopularniejszych Polskich pisarzy fantasy Andrzej Pilipiuk, z wykształcenia archeolog, dziewięciokrotnie nominowany do nagrody im. Janusza A. Zajdla, uhonorowany nią w 2002 roku za opowiadanie Kuzynki. Dwukrotnie zajął trzecie miejsce w głosowaniu na nagrodę Nautilus. Ponadto uhonorowany Pucharem Bachusa i Srebrną Muszlą. W 1998 roku nominowany do Śląkfy, nagrody Śląskiego Klubu Fantastyki w kategorii "Pisarz roku".

Ale nie o tym chciałem napisać. 

Wykreowana przez Andrzeja Pilipiuka postać wzbudziła wśród fanów fantastyki wielki entuzjazm. Przygody Jakuba, w których dokonuje wszelkiej maści egzorcyzmów, podróżuje w czasie, popija bimber i walczy z rożnymi potworami(oraz miejscowymi). Innymi słowy wszystko to, co powinien robić prawdziwy bohater ;)

Wraz z książkami, na konwentach zaczęły pojawiać się coraz to nowe inicjatywy związane z bimbrownikiem. Ich finałem było powstanie jedynych w swoim rodzaju Dni Jakuba Wedrowycz w Wojsławica - miejscu skąd pochodzi Jakub. Cały konwent organizowany jest w luźnym stylu, a co ważne wszystkie atrakcje są z nim pośrednio bądź bezpośrednio związane. Wymienię tutaj chociażby: poszukiwanie skarbu Wedrowycza  czy wycieczkę po Wojsławicach - prowadzona przez Andrzeja Pilipiuka.

Co ciekawe konwent z roku na rok przyciąga coraz większą liczbę gości, ale posiada także liczną grupę przybywające tam, co roku. Po kilku latach dzięki współpracy Marka Farfos-a oraz Krzysztofa Księskiego organizatorów konwentu powstał projekt stworzenia pomnika Jakuba Wędrowcza. Fundusze na pomnik zbierane były przez portal "http://polakpotrafi.pl", a wykonawcą projektu został Ryszard Staiński.

Tak jak wszyscy przewidywali udało się uzbierać fundusze i podczas tegorocznych Dni Jakuba Wedrowycza nastąpiło uroczyste odsłonięcie wykonanego z drewna lipowego pomnika tuż przy wjeździe do Wojsławic.



Dodatkowo obok pomnika jak i na nim pojawiły się tabliczki z imionami darczyńców oraz nazwami organizacji wspierających bądź patronujących całej akcji. Co ciekawe postacie najbardziej szczodrych darczyńców pojawia się w nadchodzących opowiadaniach o Jakubie Wedrowyczu.


Co będzie dalej? 
Na pewno tradycja Dni Jakuba Wedrowycza będzie kontynuowana, fani będą dbać o pomnik i oczekiwać na kolejne przygody sympatycznego bimbrownika...

poniedziałek, 22 lipca 2013

Jazda w korku, a wpuszczanie na swój pas....

Podczas kursu na prawo jazdy zawsze uczono mnie aby wpuszczać innych, ustępować i tym podobne.
Zawsze to robiłem i w myśl zasady, że dobro powraca także często byłem wpuszczany podczas zmiany pasa czy wyjazdu z alejki.

Dzisiaj niestety chyba nastąpił przełom... chciałem wpuścić pewnego Pana, który został zablokowany przez śmieciarkę. Taka standardowa sytuacja. Patrzę w tyle lusterko, multum samochodów. Pomyślałem: -kurde, trochę postoi tak więc grzecznie zatrzymałem się. Pan niestety nadal stał mimo, że ciągle patrzył w lusterko. Ok, mógł nie zauważyć, więc mignąłem mu światłami... jeden, drugi raz... w pewnym momencie nie wytrzymałem i zatrąbiłem... nadal nic.... Już powoli zacząłem tracić cierpliwość i chciałem już jechać kiedy rozdzwoniły się klaksony innych zniecierpliwionych kierowców... Co ciekawe Pan nadal nie słyszał, nie widział nie wiem... pojechał dopiero po kilku sekundach trąbienia...

Oczywiście nawet nie podziękował...

Zaczynam się zastanawiać, czy wpuszczanie kogoś szczególnie kiedy to na mnie koncentruje się złość innych kierowców jest prawidłowym działaniem. Dlaczego, ktoś zamiast wyjechać czeka jak na zbawienie... heh... albo inaczej, trzeba po prostu bardziej wybierać osoby, które się wpuszcza :P

czwartek, 18 lipca 2013

Dzisiejszy wieczór okazał się dla mnie bardzo ciekawy...

Po powrocie do domu zabrałem się za przeglądanie prasówki...
Najpierw zaintrygował mnie artykuł napisany przez Michała Góreckiego nt. "branży na kolanach", z którym się zgadzam... Coraz więcej klientów żąda coraz więcej, nie patrząc przy tym na czas, a agencje/freelanserzy zamiast powiedzieć, że się nie da bądź potrzeba więcej czasu, stają na głowie aby tylko zadowolić klienta.

O podobnych wyczynach i wykorzystywaniu ludzi było już głośno wcześniej. Przytoczę tu chociażby przykład "Proszę zrobić ten plakat za darmo, na poczet dalszej współpracy" bądź "Proszę to dla nas zrobić, będzie Pan miał do portfolio". Nie mogę równie nie przytoczyć tutaj przypadku, który i mnie spotkał: "hm... to fajny pomysł, ale syn mojego znajomego zrobi to 3 razy taniej... musi Pan zejść z ceny".

Drugi news z branży pojawił się z przeciwnej strony. A mianowicie Sąd Najwyższy postanowił zmodernizować sobie stronę. Wszystko niby ok ale zabrał się za to ktoś, kto nie musiał nawet brać udziału w przetargu, całość zrobił za ok 500 tys. zł, a do tego zrobił to nieprofesjonalnie i z błędami.
Zostało to wykryte przez jakąś fundację(ePaństwo?) i teraz całością zajęł się Urząd Zamówień Publicznych.

Ciekawe, czy ta agencja będzie miała jeszcze te pieniądze aby w razie wyroku móc je zwrócić? Czy ktoś wie, kto to?

Natomiast na sam koniec pojawił się spór pomiędzy pewną agencją działającą niestandardowo, a Porsche.
Tego potrzebowałem na koniec dnia aby nie zasnąć ;)
Całość poszła o przetarg, a raczej agencja wywołał burze ujawniając korespondencję z klientem... Co według mnie bez względu na wszystko było mało profesjonalne, szczególnie, że nie ukryto tam danych osobowych ani nazw firmy... Tak trochę nie profesjonalnie i dziecinnie szczególnie, że zrobił to prezes tej agencji..
Natomiast z tego co się doczytałem, to poszło o formę odpowiedzi Porsche. Ale po kolei:
Porsche zorganizowało przetarg, stanęło do niego kilka agencji ale w finale została tylko agencja, z którą Porsche współpracowało wcześniej i agencja X(nie chce wymieniać ich z nazwy ale działają niestandardowo). W pewnym momencie napisali do wszystkich, że postanowili dalej współpracować ze starą agencją czyli de facto wygrała stara agencja..
 Zasłoniłem wszystkie dane osobowe, bo chodzi mi o jego treść. Ok, nie napisali wprost kto wygrał ale też nie napisali, że rezygnują całkowicie z przetargu...
Innymi słowy dym o nic.. :/
Tylko po co robić takie rzeczy? W obawie o wykorzystanie pomysłów? Po pierwsze przy tego typu prezentacji daje się klauzule aby klient nie mógł ich wykorzystać (poza tym czy firmy tego typu jednak nie są na tyle profesjonalne aby nie wykorzystać takich pomysłów?). Po drugie biorąc udział w przetargu trzeba brać po uwagę, że można go przegrać lub może być odwołany... heh...

Pytanie co zrobi z tym Porsche?

Kończąc wywód, ten dzień był bardzo interesujący, a jeszcze dla mnie się nie skończył szczególnie, że ciągle pojawiają się nowe komentarze.

A Wy co o tym sądzicie?

środa, 17 lipca 2013

Szampon w Sprayu...co to jest?

Mycie włosów to czynność, która nie ominie praktycznie nikogo. Każdy musi to zrobić przynajmniej kilka razy w tygodniu, jak nie codziennie. Nie raz miałem sytuacje, gdzie musiałem jak najszybciej doprowadzić swoje włosy do porządku aby nie wyglądać jak bym dopiero co się obudził albo wrócił z imprezy.

Koleżanki z pracy uświadomiły mnie, że moje starania do codziennego mycia włosów w tradycyjny sposób są bezcelowe. Prościej jest użyć szamponu w sprayu....  "Ale jak to?" - odpowiedziałem.

Otóż już od pewnego czasu na rynku można kupić taki szampon, którym w łatwy i szybki sposób można umyć włosy. Przydać się on może chociażby podczas wyjazdów, gdzie nie mamy dostępu do bieżącej wody.

Jak to działa? Z jakiejś odległości psikamy sobie takim szamponu po włosach, później suszymy albo i nie. Wersji czy na mokre włosy czy suche jest wiele.  Ciekawy jest natomiast fakt, że takie szampony w ogóle istnieją. 
Może już niedługo będzie można się wykąpać bez wody? To zapewne jedynie kwestia czasu i pieniędzy jakie ktoś w to włoży aby osiągnąć sukces :)

Ciekawostką jest natomiast Google, który po wpisaniu hasła "szampon w sprayu" na drugiej pozycji pokazuje link, w którym można przeczytać taką oto opinię użytkowniczki tal-alla:

"Chciałam wszystkich przestrzec przed szmponami w sprayu!! Nie używajcie!!Wyjechałam ostatnio na wakacje pod namiot, ponieważ miało nie być bierzącej wody, zabrałam ze sobą mokre chusteczki i szampon w sprayu do mycia włosów na sucho, żeby przez te 2 tygodnie nie mieć problemu z utrzymaniem chigieny osobistej. Przedwczoraj wróciłam do domu i zauważyłam, że włosy wyłażą mi garściami!!! Nie wiem, co teraz zrobić. Mam włosy do połowy pleców, muszę chyba obciąć, boję się że niedługo zrobią mi się łyse placji na głowie, a to wszystko przez ten głupi szampon! Miałam piękne włosy, a te dwa tygodnie to zaprzepaściły!! Więc ostrzegam, nie powtarzajcie mojego błędu!

 I komu teraz wierzyć? Wujkowi Google czy znajomym? Pytanie to zadaje ze względu na niedawną dyskusję nt. marketingu szeptanego i czarnego PR-u jaki ostatnio przewinął się w Polskiej sieci. Czy poprzez pojawienie się na szeroką skalę marketingu szeptanego, internet nie traci na wartości, a szukanie tam opinii to tak naprawdę przeglądanie dobrze skonstruowanych tekstów reklamowych.

A Wy skorzystalibyście z takiego szamponu?