niedziela, 24 listopada 2013

Tym razem Śniadanie u Tiffany'ego

Kilka dni temu był "Coco avant Chanel", tym razem na moim ekranie pojawiło się "Śniadanie u Tiffany'ego". Wspaniały film z 1961 roku, z wyborową rolą Audrey Hepburn.

Bałem się, że mogę się na tym filmie zanudzić ale myliłem się. Wspaniała gra aktorów, zdjęcia i przede wszystkim scenariusz urzekły mnie.
Dodatkowo zauważyliśmy jedną ciekawą rzecz.

Sposób ubierania, mieszkanie, dzielnica, mieszkanie jak i zachowanie samej głównej bohaterki bardzo przypominały nam Carrie Bradshaw i "Sex w wielkim mieście"(Sex and the City). Czy twórcy tego serialu i filmów, nie czerpali przypadkiem inspiracji z Holly Golightly? Cały czas się nad tym zastanawiamy.

Ale od początku, wraz z żoną rozpoczęliśmy wędrówkę po stary filmach. Na razie 2, planujemy więcej - kwestia, że trudno je wypożyczyć.

Co jak co, ale nie ma już tego typu filmów. Filmy, które pojawiają się na naszych ekranach nie dorównują tym starym dobrym produkcją. Skąd to się bierze? Szczerze mówiąc nie wiem. Możliwe, że teraz aktorzy grają gorzej, może chodzi o scenariusz. 

A może chodzi po prosto o to, że te filmy są stare. I takie KAC VEGAS za 20-30 stanie się super filmem i wszyscy będą je podziwiać? No dobra, przesadziłem z KAC VEGAS ale może hm... TITANIC?

A jakie Waszym zdaniem kultowe filmy warto obejrzeć? Macie swoje typy?


poniedziałek, 11 listopada 2013

Coco avant Chanel i ja

Ostatnimi czasy moja żona zainteresowała się losami Coco Chanel i zaczęła czytać jedną z książek o niej - "Coco Chanel. Sypiając z wrogiem".
Dzisiaj oglądaliśmy "Coco avant Chanel"(Coco Chanel).
Z początku bałem się, że zanudzę się na tym filmie. Co może być ciekawego w filmie o Coco Chanel? ;) A jednak cały film, a w szczególności Audrey Tautou w roli Coco. Była fenomenalna!

Film był naprawdę super, przedstawienie życia Coco zanim stała się sławna było naprawdę fajne. Nie spodziewałem się, że taka osoba jak Coco Chanel zaczynała w ten sposób.

A jej charakter... oj nie jeden facet by się nią zainteresował i starał o jej względu - ten charakter potrafi przyciągnąć ;)

W pełni władz umysłowych mogę ocenić ten film jako bardzo dobry - szczególnie, że zainteresował takiego ignoranta jak ja :)

Polecam!

niedziela, 25 sierpnia 2013

Szybka strona w wersji żałobnej

Musiałem ostatnio szybko włączyć stronę żałobną na pewnej stronie. Jako, że z kolorem czcionek nie było problemu, z obrazkami było o wiele gorzej.
Jasne mogłem zmieniać każdy z nich ręcznie na czarno biały ale przy stronie z tak dużą ilością obrazków było to żmudne... Szczególnie, że obrazki są często aktualizowane.

I co tu począć, szukałem w sieci informacji na ten temat. Może jakiś java script, może coś innego...
Jak się okazało nie było nic prostszego...  Wystarczył css.

img.grayscale {
filter: url("data:image/svg+xml;utf8,#grayscale"); /* Firefox 10+, Firefox on Android */
filter: gray; /* IE6-9 */
-webkit-filter: grayscale(100%); /* Chrome 19+, Safari 6+, Safari 6+ iOS */
}

Kod znalazłem na blogu Karl-a Horky, web developera z Austrii. Kod Kod działa bez problemu, a i jego implementacja nie przynosi kłopotów.

Polecam!

Ciągle tą samą drogą... A może jednak nie?

Z Olsztyna do Warszawy zawsze jeździliśmy siódemką.. No bo znana trasa,  najszybsza i tak dalej.
Wracając jednak ostatnio do Warszawy okazało się, że siódemka stoi... i to nie jak zwykle przy łomiankach ale praktycznie na całej długości... Nadszedł więc czas na znalezienie objazdu aby szybko i bez korków dojechać do Warszawy.
Padło na trasę prowadzącą na Szczytno... Bałem się na początku, że nadrobimy drogi jadąc w ten sposób ale no właśnie.
Wybór tej trasy okazał się najlepszym wyborem jaki mogliśmy dokonać. Malownicze tereny, drogi w lesie, wsie z zabytkowymi budynkami. Bajka. A mówiąc drogi w lesie, nie mam na myśli polnych dróg ale super przygotowanych, gładkich asfaltowych drogach.
Innymi słowy, siódemką może i jeszcze się "na pamięć", nie ma dużo zakrętów itp. Ale to już robi się powoli nudne... ile można ciągle jechać prosto...  Nasza nowa trasa jest o wiele bardziej ciekawa, krajobraz się zmienia, a przede wszystkim nie jest nudno.
Wprawdzie trasa mam w niektórych miejscach od zatrzęsienia zakrętów ale mimo wszystko da się w miarę szybko jechać.
Nie pozostaje mi nic innego jak polecić wszystkim tą trasę :)


środa, 21 sierpnia 2013

Duży portal, a odrobina kodu od obcego?

Przede wszystkim pragnę zaznaczyć, że nie pisze tego w złe wierze, a jedynie chciałem zastanowić się nad sytuacja. Czy jeżeli mamy duży portal funkcjonujący według określonych reguł, warto wyręczać się zewnętrznym programistą zamiast poświęcić odrobinę czasu i napisać to samemu?
Wykluczam tu momenty w których właściciel nie umie sam tego napisać. Chociaż i w tym wypadku można poświęcić chwile czasu i się tego nauczyć.

Jakiś czas temu spotkałem się w sieci ze zleceniem na stworzenie podstrony dla jednego z dużych Polskich portali. Niby wszystko ok, ale nie było żadnych informacji o bibliotekach z jakich powinno się korzystać czy chociażby stylach. Napisz aby działało i tyle.

No i fajnie, taki człowiek zrealizuje zlecenie pisze kod, korzysta z własnych bibliotek oraz dopisuje tonę własnych styli. Wszystko działa jak trzeba.
Ale teraz osoba, która ma zintegrować to z systemem musi dodać taki kod do portalu. Powiedzmy jeszcze, ze dodanie bibliotek czy klas to nie problem(chociaż i to wydłuża dodatkowo czas ładowania strony, nie mówiąc o konfliktach). Ale co się dzieje jeżeli w taki programista nadal własne style dla znaczników 'h1' czy chociażby 'p'?

Oczywiście da się to obejść chociażby wyjątkami dla poszczególnych stron. Ale po co? Czy nie lepiej przy takim zleceniu od razu napisać aby zleceniobiorca użył takiej, a takiej biblioteki czy pokazać mu z jakich styli korzysta strona?

Z jednej strony zleceniodawca w obecnych czasach może sądzić, że wykonawca aby zrobić kod uniwersalny zastosuje dziedziczenie w przypadku styli czy po prostu sprawdzi jak wyglądają style i z jakich bibliotek korzysta serwis. To było by najbardziej optymalne rozwiązanie. Co jednak jeżeli zrobi to po swojemu w ogóle ignorując te zasady? Unieważnić zlecenie? Niemożliwe, zostało ono w 100%zrealizowane i działa. Prace dodatkowa dostaje jedynie osoba dodająca kod do serwisu.

Najlepszym rozwiązaniem wydaje się dodanie do zlecenia informacji z czego powinien on korzystać. Ale dlaczego zleceniodawcy dodają sobie sami pracy??

wtorek, 30 lipca 2013

Już dzisiaj Warsaw Interactive Tools 2013

Już dzisiaj o 18 rozpocznie się w Warszawie konferencja "Warsaw Interactive Tools 2013".
Warsaw Interactive Tools to pierwsze z zaplanowanych spotkań, podczas których prelegenci będą opowiadać o narzędziach interaktywnych i ich możliwościach.
Pomimo tego, że marketerzy w teorii znają i użytkują je na co dzień, to wiele osób nie do końca zdaje sobie sprawę z ich możliwości. Stąd właśnie pomysł na spotkanie podczas którego przybliżymy i przedstawimy tajniki niektórych z nich.
Oprócz narzędzi, niebagatelne znaczenie ma networking, wymiana wizytówek, nawiązywanie kontaktów branżowych.

Dla początkujących marketerów to doskonała okazja do tego, aby nawiązać kontakty mogące w przyszłości zaowocować choćby pracą lub praktykami, natomiast dla osób już pracujących w branży, to okazja do nawiązania nowych kontaktów biznesowych.

Całość startuje o 18 i będzie trwała do 21, prelekcję będą prowadzić m.in ARTUR JABŁOŃSKI, ARTUR SMOLICKI, ADRIAN KOSTRZĘBSKI, ŁUKASZ GRONDECKI i DOMINIKA POLESZAK.
Zaczynając od For dyskusyjnych, a kończąc na Social Intelligence.

Konferencja zapowiada się bardzo ciekawe, a dodatkowo odbywa się w godzinach przyjaznych dla osób pracujących.

Jeżeli jesteście zainteresowani, serdecznie zapraszam miejsca jeszcze są :)

Strona konferencji: http://wit.evenea.pl/


piątek, 26 lipca 2013

Takie strony www to ja rozumiem

Paweł Tkaczyk na umieścił na swoim Facebooku link do filmiku stworzonego przez agencję FI, która w ciekawy sposób zaprezentowała możliwości jakie daje nam obecna technologia i jak mogły by wyglądać strony www linii lotniczych.

Trzeba przyznać, że tego typu podejście do projektowania stron www jest naprawdę innowacyjne, a przez to pociąga za sobą mnóstwo pytań na temat przyszłości stron internetowych chociażby Linii Lotniczych.

Warto zobaczyć polecam, znajdziecie wszystko tutaj.

Śniadania biznesowe mogę jeść codziennie

Ilość spotkań branżowych w Polsce zwiększa się z dnia na dzień, a forma każdego z nich jest niepowtarzalna. W związku z czym zacząłem się zastanawiać czy nie warto by wybrać się na tego typu spotkanie, nauczyć się czegoś nowego oraz przy okazji poznać nowych ludzi?
Moje chęci zapisania się na jakiekolwiek z nich ubiegło zaproszenie na "Śniadania Biznesowe" do "Restaurant 99". 
Śniadanie, biznes, nowa wiedza, nowi ludzie… To może się sprawdzić.

Ale po kolei "Śniadania Biznesowe", to organizowane przez Bank Zachodni WBK, Kancelarie Professional oraz grupę KMK cykl wykładów dla młodych przedsiębiorców.
Sama forma śniadań służyć ma rozluźnieniu atmosfery wśród uczestników (potwierdzam!). A dzięki czemu łatwiej jest zapoznać się z osobami siedzącymi obok, wymienić się spostrzeżeniami o wykładzie czy po prostu miło porozmawia.




W tej edycji (letniej), omawiane były tematy z zakresu: prawa, bankowości, księgowości, wizerunku/marketingu oraz funduszy unijnych. Czyli wiedza, która przyda się każdemu młodemu przedsiębiorcy wchodzącemu na Polski rynek. Co ciekawe wiedza przekazywana na wykładach nie była odgrzewanym kotletem sprzed X lat, a dostosowanym do obecnych warunków rynkowych profesjonalnie przygotowanym wykładem.

Czego dowiedziałem się podczas tej edycji? 
Przede wszystkim wreszcie ktoś powiedział mi, jak mogę się zabezpieczyć przy podpisywaniu umów handlowych z kontrahentami, tak aby nie było problemów z ich wypłacalnością (wykład prowadził Maciej Smok z kancelarii Professional). 
Czy jak dzięki spójnemu wizerunkowi budować przewagę na rynku, o której mówił Michał Kozik - Dyrektor Kreatywny w grupie KMK.
Z wykładu Marka Kozika (Dyrektora Zarządzającego, grupy KMK) dowiedziałem się na temat remarketingu, a  Jacek Ślusarczyk z Black Pearls Sp. z o.o. opowiedział o różnych sposobach pozyskiwania finansowania.

Na dokładkę przedstawiciele banku BZ WBK przedstawili zalety leasingu, oraz przedstawili najnowsze produkty banku dla młodych przedsiębiorców.

środa, 24 lipca 2013

Jakub Wędrowycz i jego fenomen

Pierwsza książka poświęcona przygodom egzorcysty amatora, bimbrownika i kłusownika Jakuba Wędrowycza ukazała się w 1996 roku, w czasie czasopisma Fenix. Od tego czasu zbiory opowiadania poświęcone Jakubowi ukazywały się cyklicznie: Kroniki Jakuba Wędrowycza, Czarownik Iwanow, Weźmisz czarno kure..., Zagadka Kuby Rozpruwacza, Wieszać każdy może, Homo bimbrownikus, Trucizna.

Ich autorem jest jeden z najpopularniejszych Polskich pisarzy fantasy Andrzej Pilipiuk, z wykształcenia archeolog, dziewięciokrotnie nominowany do nagrody im. Janusza A. Zajdla, uhonorowany nią w 2002 roku za opowiadanie Kuzynki. Dwukrotnie zajął trzecie miejsce w głosowaniu na nagrodę Nautilus. Ponadto uhonorowany Pucharem Bachusa i Srebrną Muszlą. W 1998 roku nominowany do Śląkfy, nagrody Śląskiego Klubu Fantastyki w kategorii "Pisarz roku".

Ale nie o tym chciałem napisać. 

Wykreowana przez Andrzeja Pilipiuka postać wzbudziła wśród fanów fantastyki wielki entuzjazm. Przygody Jakuba, w których dokonuje wszelkiej maści egzorcyzmów, podróżuje w czasie, popija bimber i walczy z rożnymi potworami(oraz miejscowymi). Innymi słowy wszystko to, co powinien robić prawdziwy bohater ;)

Wraz z książkami, na konwentach zaczęły pojawiać się coraz to nowe inicjatywy związane z bimbrownikiem. Ich finałem było powstanie jedynych w swoim rodzaju Dni Jakuba Wedrowycz w Wojsławica - miejscu skąd pochodzi Jakub. Cały konwent organizowany jest w luźnym stylu, a co ważne wszystkie atrakcje są z nim pośrednio bądź bezpośrednio związane. Wymienię tutaj chociażby: poszukiwanie skarbu Wedrowycza  czy wycieczkę po Wojsławicach - prowadzona przez Andrzeja Pilipiuka.

Co ciekawe konwent z roku na rok przyciąga coraz większą liczbę gości, ale posiada także liczną grupę przybywające tam, co roku. Po kilku latach dzięki współpracy Marka Farfos-a oraz Krzysztofa Księskiego organizatorów konwentu powstał projekt stworzenia pomnika Jakuba Wędrowcza. Fundusze na pomnik zbierane były przez portal "http://polakpotrafi.pl", a wykonawcą projektu został Ryszard Staiński.

Tak jak wszyscy przewidywali udało się uzbierać fundusze i podczas tegorocznych Dni Jakuba Wedrowycza nastąpiło uroczyste odsłonięcie wykonanego z drewna lipowego pomnika tuż przy wjeździe do Wojsławic.



Dodatkowo obok pomnika jak i na nim pojawiły się tabliczki z imionami darczyńców oraz nazwami organizacji wspierających bądź patronujących całej akcji. Co ciekawe postacie najbardziej szczodrych darczyńców pojawia się w nadchodzących opowiadaniach o Jakubie Wedrowyczu.


Co będzie dalej? 
Na pewno tradycja Dni Jakuba Wedrowycza będzie kontynuowana, fani będą dbać o pomnik i oczekiwać na kolejne przygody sympatycznego bimbrownika...

poniedziałek, 22 lipca 2013

Jazda w korku, a wpuszczanie na swój pas....

Podczas kursu na prawo jazdy zawsze uczono mnie aby wpuszczać innych, ustępować i tym podobne.
Zawsze to robiłem i w myśl zasady, że dobro powraca także często byłem wpuszczany podczas zmiany pasa czy wyjazdu z alejki.

Dzisiaj niestety chyba nastąpił przełom... chciałem wpuścić pewnego Pana, który został zablokowany przez śmieciarkę. Taka standardowa sytuacja. Patrzę w tyle lusterko, multum samochodów. Pomyślałem: -kurde, trochę postoi tak więc grzecznie zatrzymałem się. Pan niestety nadal stał mimo, że ciągle patrzył w lusterko. Ok, mógł nie zauważyć, więc mignąłem mu światłami... jeden, drugi raz... w pewnym momencie nie wytrzymałem i zatrąbiłem... nadal nic.... Już powoli zacząłem tracić cierpliwość i chciałem już jechać kiedy rozdzwoniły się klaksony innych zniecierpliwionych kierowców... Co ciekawe Pan nadal nie słyszał, nie widział nie wiem... pojechał dopiero po kilku sekundach trąbienia...

Oczywiście nawet nie podziękował...

Zaczynam się zastanawiać, czy wpuszczanie kogoś szczególnie kiedy to na mnie koncentruje się złość innych kierowców jest prawidłowym działaniem. Dlaczego, ktoś zamiast wyjechać czeka jak na zbawienie... heh... albo inaczej, trzeba po prostu bardziej wybierać osoby, które się wpuszcza :P

czwartek, 18 lipca 2013

Dzisiejszy wieczór okazał się dla mnie bardzo ciekawy...

Po powrocie do domu zabrałem się za przeglądanie prasówki...
Najpierw zaintrygował mnie artykuł napisany przez Michała Góreckiego nt. "branży na kolanach", z którym się zgadzam... Coraz więcej klientów żąda coraz więcej, nie patrząc przy tym na czas, a agencje/freelanserzy zamiast powiedzieć, że się nie da bądź potrzeba więcej czasu, stają na głowie aby tylko zadowolić klienta.

O podobnych wyczynach i wykorzystywaniu ludzi było już głośno wcześniej. Przytoczę tu chociażby przykład "Proszę zrobić ten plakat za darmo, na poczet dalszej współpracy" bądź "Proszę to dla nas zrobić, będzie Pan miał do portfolio". Nie mogę równie nie przytoczyć tutaj przypadku, który i mnie spotkał: "hm... to fajny pomysł, ale syn mojego znajomego zrobi to 3 razy taniej... musi Pan zejść z ceny".

Drugi news z branży pojawił się z przeciwnej strony. A mianowicie Sąd Najwyższy postanowił zmodernizować sobie stronę. Wszystko niby ok ale zabrał się za to ktoś, kto nie musiał nawet brać udziału w przetargu, całość zrobił za ok 500 tys. zł, a do tego zrobił to nieprofesjonalnie i z błędami.
Zostało to wykryte przez jakąś fundację(ePaństwo?) i teraz całością zajęł się Urząd Zamówień Publicznych.

Ciekawe, czy ta agencja będzie miała jeszcze te pieniądze aby w razie wyroku móc je zwrócić? Czy ktoś wie, kto to?

Natomiast na sam koniec pojawił się spór pomiędzy pewną agencją działającą niestandardowo, a Porsche.
Tego potrzebowałem na koniec dnia aby nie zasnąć ;)
Całość poszła o przetarg, a raczej agencja wywołał burze ujawniając korespondencję z klientem... Co według mnie bez względu na wszystko było mało profesjonalne, szczególnie, że nie ukryto tam danych osobowych ani nazw firmy... Tak trochę nie profesjonalnie i dziecinnie szczególnie, że zrobił to prezes tej agencji..
Natomiast z tego co się doczytałem, to poszło o formę odpowiedzi Porsche. Ale po kolei:
Porsche zorganizowało przetarg, stanęło do niego kilka agencji ale w finale została tylko agencja, z którą Porsche współpracowało wcześniej i agencja X(nie chce wymieniać ich z nazwy ale działają niestandardowo). W pewnym momencie napisali do wszystkich, że postanowili dalej współpracować ze starą agencją czyli de facto wygrała stara agencja..
 Zasłoniłem wszystkie dane osobowe, bo chodzi mi o jego treść. Ok, nie napisali wprost kto wygrał ale też nie napisali, że rezygnują całkowicie z przetargu...
Innymi słowy dym o nic.. :/
Tylko po co robić takie rzeczy? W obawie o wykorzystanie pomysłów? Po pierwsze przy tego typu prezentacji daje się klauzule aby klient nie mógł ich wykorzystać (poza tym czy firmy tego typu jednak nie są na tyle profesjonalne aby nie wykorzystać takich pomysłów?). Po drugie biorąc udział w przetargu trzeba brać po uwagę, że można go przegrać lub może być odwołany... heh...

Pytanie co zrobi z tym Porsche?

Kończąc wywód, ten dzień był bardzo interesujący, a jeszcze dla mnie się nie skończył szczególnie, że ciągle pojawiają się nowe komentarze.

A Wy co o tym sądzicie?

środa, 17 lipca 2013

Szampon w Sprayu...co to jest?

Mycie włosów to czynność, która nie ominie praktycznie nikogo. Każdy musi to zrobić przynajmniej kilka razy w tygodniu, jak nie codziennie. Nie raz miałem sytuacje, gdzie musiałem jak najszybciej doprowadzić swoje włosy do porządku aby nie wyglądać jak bym dopiero co się obudził albo wrócił z imprezy.

Koleżanki z pracy uświadomiły mnie, że moje starania do codziennego mycia włosów w tradycyjny sposób są bezcelowe. Prościej jest użyć szamponu w sprayu....  "Ale jak to?" - odpowiedziałem.

Otóż już od pewnego czasu na rynku można kupić taki szampon, którym w łatwy i szybki sposób można umyć włosy. Przydać się on może chociażby podczas wyjazdów, gdzie nie mamy dostępu do bieżącej wody.

Jak to działa? Z jakiejś odległości psikamy sobie takim szamponu po włosach, później suszymy albo i nie. Wersji czy na mokre włosy czy suche jest wiele.  Ciekawy jest natomiast fakt, że takie szampony w ogóle istnieją. 
Może już niedługo będzie można się wykąpać bez wody? To zapewne jedynie kwestia czasu i pieniędzy jakie ktoś w to włoży aby osiągnąć sukces :)

Ciekawostką jest natomiast Google, który po wpisaniu hasła "szampon w sprayu" na drugiej pozycji pokazuje link, w którym można przeczytać taką oto opinię użytkowniczki tal-alla:

"Chciałam wszystkich przestrzec przed szmponami w sprayu!! Nie używajcie!!Wyjechałam ostatnio na wakacje pod namiot, ponieważ miało nie być bierzącej wody, zabrałam ze sobą mokre chusteczki i szampon w sprayu do mycia włosów na sucho, żeby przez te 2 tygodnie nie mieć problemu z utrzymaniem chigieny osobistej. Przedwczoraj wróciłam do domu i zauważyłam, że włosy wyłażą mi garściami!!! Nie wiem, co teraz zrobić. Mam włosy do połowy pleców, muszę chyba obciąć, boję się że niedługo zrobią mi się łyse placji na głowie, a to wszystko przez ten głupi szampon! Miałam piękne włosy, a te dwa tygodnie to zaprzepaściły!! Więc ostrzegam, nie powtarzajcie mojego błędu!

 I komu teraz wierzyć? Wujkowi Google czy znajomym? Pytanie to zadaje ze względu na niedawną dyskusję nt. marketingu szeptanego i czarnego PR-u jaki ostatnio przewinął się w Polskiej sieci. Czy poprzez pojawienie się na szeroką skalę marketingu szeptanego, internet nie traci na wartości, a szukanie tam opinii to tak naprawdę przeglądanie dobrze skonstruowanych tekstów reklamowych.

A Wy skorzystalibyście z takiego szamponu?

środa, 12 czerwca 2013

Smutna prawda o Niemczech i Polsce

Niestety doswiadczylem tego na własnej skórze. Ceny w Niemczech i Polsce sa praktycznie takie same.... a czasami w Niemczech jest taniej. Wszystko bylo by ok sle w Niemcy lepiej zarabiaja..
Cos tu jest nie tak???

Czy w Polsce nie powinno byc taniej?? Glópie pytanie...

piątek, 10 maja 2013

Już nigdy nie kupie kapusty kiszonej z beczki....



Po ostatniej wizycie w Supersamie, zacząłem się zastanawiać gdzie najlepiej kupować kiszoną kapustę?
Czy lepiej kupić ją z otwartej beczki/wiaderka czy raczej w zapakowanej paczce?

Z jednej strony taka kapusta w beczce sprawia wrażenie świeższej, ładniejszej i bardziej zdrowej. Kapusta zapakowana natomiast w torebkę po kubełek plastikowy odstrasza - przecież to plastik, a jak plastik to pewnie chemia. Co podobno jest prawdą, bo tego typu kapusty są najczęściej zakwaszane chemicznie.

Ale nie o tym chciałem.. Chciałem Was przestrzec przez kupowaniem kapusty kiszonej z beczki bądź innego ogólnie otwartego pojemnika.

Dlaczego?

Otóż podczas ostatniej wizyty byłem świadkiem obrzydliwej sytuacji....Pewna Pani podeszła do beczki z kapustą, wzięła jej garść ręką i wsadziła sobie do ust. Niby chciała spróbować ale ogólne obrzydzenie wywołała Dodatkowo część tej kapusty wpadła znowu do beczki, a Pani nic sobie z tego nie robiąc strząsnęła sok z ręki i odeszła.... Co się dzieje z tymi ludźmi? Czy nie mają już za grosz kultury...  brak mi słów...

Rozumiem, że towar warto spróbować przed jedzeniem ale bez przesady.


Drogie sklepy może warto postawić obok takich beczek jakieś jednorazowe sztućce? Może i ludzie wyjedzą Wam trochę kapusty ale nie dodadzą do niej swoich bakterii...

Aż się boje, co może się dziać z innymi w ten sposób sprzedawanymi produktami...

Oryginalny wpis pochodzi z mojego bloga o gotowaniu: http://cojagotuje.blogspot.com/

wtorek, 30 kwietnia 2013

Cisowianka Perlage - a gdzie tłumaczenie?

Materiał o tym miałem nagrać na swoim kanale youtube ale po kilku próbach doszedłem do wniosku, ze nie jestem jeszcze gotowy na bezpośredni występ przed kamera :)

Ale wracając do meritum sprawy. Reklamę Cisowianki Perlage widziałem już kilkakrotnie. Z wizualnego punku widzenia jest super, ale sens tego co się w niej dzieje mogę domyśleć się jedynie z kontekstu. Po jakiego grzyba poszczają w Polsce reklamę po Włosku? Dlaczego nie ma chociaż napisów?

Ja rozumiem międzynarodowy charakter kampanii ale wydaje mi się, ze oglądający powinni rozumieć reklamę... a w szczególności jej hasło przewodnie... pojawiło mi się jedno pytanie - czy producenta Cisowianki nie stać na tłumaczenie? Czy to forma oszczędności w trakcie kryzysu?

Sprawa jest z jednej strony blacha ale nie daje mi to spokoju... nie wszyscy znają Włoski... po co robić coś takiego? 
Moim zdaniem brak jakiegokolwiek tłumaczenia to wielki błąd całej kampanii...


A na dobitkę sama reklama ;)


sobota, 16 marca 2013

OBI tak to robi - czyli nareszcie super reklama OBI

OBI - serdeczne gratulacje! Tak kampania to najlepszy ruch z Waszej strony jaki mogliście zrobić. Przede wszystkim sam pomysł - nareszcie stworzyliście reklamę w klimacie, w którym chyba wszyscy od dawna kojarzyli OBI. Po drugie samo wykonanie jest według mnie bardzo fajne, reklama nie jest za długa ale za to daje jasny przekaz - mówiąc ogólnie super. 
Pozostaje tylko jedno pytanie - dlaczego wcześniej nie wpadli na taki pomysł? Był by to strzał w dziesiątkę. A może zrobić z naszego "Jedi" - symbol marki? Są to oczywiście tylko moje rozważania i nie wiem czy coś takiego osiągnęło by sukces.
Podsumowując - więcej tego typu reklam OBI!
A tak kręcili reklamę ;)


niedziela, 10 marca 2013

Sphinx-ie znowu mnie zawiodłeś

Jak pisałem wcześniej, tak też zrobiłem i wybrałem się do Sphinx-a aby zrobić test nowego menu. Chcieliśmy zjeść szybki obiad tuż przed podróżą do domu. Kelner przyją od nas zamówienie i obiecał, że spokojnie zmieści się 15 min z podaniem(na sali było mało osób, co zauważył sam kelner) - zamówiliśmy shoarme i wątróbkę.
Po 15 min. zapytałem za ile mniej wiecej będzie nasze jedzenie, odpowiedź brzmiała 2-3 minutki. Ok, wiadomo że kilka minut dłużej nikogo nie zbawi.

Niestety kiedy podszedłem do kelnerka stojącego przy barze po kolejnych 10 minutach otrzymałem informację, że jeszcze się szykuje i będzie za chwilę.. Ze względu na autobus musieliśmy z posiłku zrezygnować.

Co jak co ale jeżeli sam kelner mówi nam, że jedzenie będzie za 15 min, a mija 25 i go nadal nie ma to coś jest nie tak. Zrozumiałbym gdyby było dużo klientów ale tak nie było.
Poczuliśmy się trochę olani przez obsługę.
Czy nie można było tego lepiej załatwić, tak aby nikt się nie denerwował? Dla przykładu dodam, że w podobnej sytuacji ale w innej restauracji kelner sam do nas podszedł i wyjaśnił sytuację. To by w zupełności wystarczyło, a każdy byłby zadowolony. Inna sprawa to, że kelner mógł poprostu zapytać w kuchni ile to potrwa - shoarme jest jednym z podstawowych dań więc jej zrobienie nie powinno chyba zająć dużo czasu. Jeżeli wcześniej byśmy wiedzieli, że tyle trzeba czekać na te dania po prostu zamówilibyśmy coś innego. My byli byśmy najedzeni przed podróżą, a ten wpis miałby bardziej pozytywny wydźwięk.

Dziwie się, że obsługa tak do nas podeszła i szkoda, że kelner musiał zapewne zapłacić za te dania. Nie musiało do tego dojść.

Może za jakiś czas zdecyduję się na drugie podejście bo przyznam, że brakuje mi dobrej shoarmy.

piątek, 8 marca 2013

Relacja na żywo z Samsung Unpacked


Dla zainteresowany - Samsung podał, że dostępna będzie transmisja na żywo z premiery Samsunga Galaxy S IV - Samsung Unpacked.
Impreza rozpocznie się 14 marca o godzinie 19.00 w Radio City Music Hall w Nowym Jorku (15 marca 1:00 czasu polskiego).

Transmisja na żywo dostępna będzie na www.youtube.com/SamsungMobile.

Jedyne czego się boje to przerwania w transmisji, jakie miały miejsce podczas prezentacji PS4...

środa, 6 marca 2013

Sphinx.. spróbować czy nie?

Ostatnio Sphinx rozpoczął nową kampanie "Super menu". Jej reklama jest według mnie bardzo fajna i treściwa, chociaż krótka - ledwo 20 sekund.
Nie o tym chciałem jednak napisać, bo na tworzeniu reklam się nie znam. Swego czasu bardzo chętnie jadałem w Sphinx-ie - m.in. shoarma była moim ulubionym daniem. Porcje były(i nadal chyba są) duże z mnóstwem dodatków, a do tego w przystępnej cenie. Idealne miejsce aby zjeść obiad na mieście.

Niestety z biegiem czasu zarówno obsługa Sphinx-a jak i podawane dania oraz napoje straciły w moich oczach. Żeby nie było - były to restauracje m.in w Złotych Tarasach.



Piwo oraz cola były widocznie i smakowo rozwodnione. Jedzenie było podawane ledwo ciepła, a po prośbie o podgrzanie wracało w podobnej temperaturze. 
Kolejną sprawą były opowieści znajomych, który kiedyś tam pracowali - o tym jak wszystko jest przygotowywane.


Czyżby Sphinx miał się zmienić? Mam nadzieje, że tak.

Nie pozostaje nic innego jak przejść się i spróbować.

A jakie są Wasze doświadczenia z tą restauracją?

poniedziałek, 4 marca 2013

Premiera Samsung Galaxy S IV - jeszcze kilka dni


Jako wielki fan telefonów Samsunga, nie mogę się doczekać prezentacji jego najnowszej wersji Galaxy S. Już 14 marca na konferencji z serii "SAMSUNG UNPACKED", zaprezentuje nam swoje nowe dziecko - Samsung Galaxy S IV. Całość zaplanowano na godzinę 19:00 EST. W związku z różnicą czasu w Europie Galaxy S IV zadebiutuje w nocy 15 marca.

Tym czasem Samsung raczy nas podgrzewającym atmosferę filmikiem



Co do samej specyfikacji nowego telefonu niestety nie możemy być niczego pewni. Każdy z pojawiających się przecieków pokazuje jego specyfikację  w innym wydaniu. Na szczęście większość z nich to raczej ewolucje poprzednich wersji niż ich całkowicie nowe odsłony.

Osobiście uważam, że nie ma co gdybać. Wszystkiego dowiemy już niedługo.



niedziela, 3 marca 2013

Polityczne SimCity?

Głośnym echem odbiła się w świecie informacja o nowym SimCity - notabene będzie ona miała swoją premierę za kilka dni.
Wydawca gry firma EA Polska zorganizowała wokół tytułu wiele ciekawych atrakcji. Były to m.in. Spotkania dziennikarzy z developerami, możliwość pogrania w grę przed premiera (tutaj należało wygrać zaproszenie) oraz oczywiście beta-testy.
Ostatnią przed premierową atrakcją ze strony EA było zorganizowanie w ostatnia sobotę w Pure Sky Club w Warszawie dużego promującego grę eventu.
Całość składała się z 2 części. W pierwszej przedstawiciele młodzieżówek Polskich Partii politycznych rywalizowali miedzy sobą w czasie tworzenia własnych miast - wygrali Młodzi Demokraci.

Tutaj chciałbym się na chwile zatrzymać. Pomysł z partiami politycznymi był bardzo fajny, pozwolił zaangażować osoby, które w przyszłości będą możliwe odpowiedzialne za zarządzanie naszymi miastami i budżetem. Tutaj wielkie gratulacje dla EA, niestety według mnie nie podpisały się same młodzieżówki. Oglądając relacje ( niestety nie było mnie na miejscu ale oglądałem całość na żywo) miałem wrażenie, że niektórym zależało bardziej na wychwaleniu swojej partii oraz poniżenia rywala niż na samej grze. To miała być zabawa, a nie kolejny wiec polityczny...
Suma summarum wszyscy bawili się bardzo dobrze ale niesmak pozostał.
Dodam, że zwycięzcy mogli przeznaczyć 20 000 zł na wybrany cel miejski, a dokładniej zwycięzcy przeznaczą je na: "Otrzymane pieniądze zostaną przeznaczone na instalację wystawy na warszawskim Krakowskim Przedmieściu, gdzie swoje prace będą mogli prezentować studenci Akademii Sztuk Pięknych. Cel ten został zaproponowany przez Stowarzyszenie Rozwoju Warszawy i był jedną z kilku inicjatyw zgłoszonych przez organizacje działające na rzecz rozwoju polskich miast.".



Do atrakcji tego dnia dołączyło także spotkanie z twórcą SimCity, który odpowiadał na pytania graczy oraz dziennikarzy, a także doradzał graczom jak rozwijać miasta.

Drugą i ostatnią częścią imprezy - niestety już nie transmitowaną - był pojedynek vlogerow. Jak możemy się spodziewać był on zapewne bardziej zażarty i widowiskowy niż poprzedni - w końcu vlogerzy to starzy wyjadacze gier :) Nagranie z tej części imprezy będzie można obejrzeć zapewne już dzisiaj.
W tym wypadku nagrodą było 5 000 zł do przeznaczenia na dowolny cel charytatywny.


Podsumowując. Tego typu akcje są według mnie potrzebne, dzięki nim świadomość gier wśród Polaków staje się o wiele większa, a ich wizerunek ociepla się. Ludzie chętniej kupują produkty, których wydawcy wychodzą do nich z prezentacja swojego produktu. A nie każą go kupować bez możliwości jego wcześniejszego przetestowania.

Szczególnie kiedy można miło spędzić czas podczas prezentacji takiej gry.

Swoją droga pojawia się coraz mniej dem, a jeżeli już są to pojawiają się po premierze gry... Tylko dlaczego, przecież to był najlepszy sposób na sprawdzenie gry?


piątek, 1 marca 2013

Jak to jest z tym LTE?

Jako, że często podróżuję między Warszawą a Olsztynem postanowiłem zakupić sobie internet mobilny. Będąc klientem Plusa, a dodatkowo widząc wszędzie jego reklamy internetu LTE postanowiłem spróbować. Pakiet za 14,90 odpadł odrazu - 0,5 GB transferu skończył by się bardzo szybko... Padło na opcję 3 GB bez modemu.
Na początku podchodzilem dosyć sceptycznie do super prędkości jaką miał mi oferować LTE. Ile to razy czekałem na otwarcie Facebooka przy prędkości 3G, więc dlaczego teraz miało by się coś zmienić?
Szczęście w nieszczęściu moje oczekiwania zawiodły mnie, a internet LTE działa zaskakująco dobrze - strony otwierają się płynnie, zdjęcia szybko ładują, a czytanie codziennej prasowki to czysta przyjemność.
Podobnie chodź nie bez problemów internet działa także w podróży. Mimo, że teoretycznie powinien działać jedynie w dużych miastach i na jego obrzeżach zasięg miałem praktycznie nie przerwany. Oczywiście nie zawsze był to LTE ale w sytuacjach kiedy mój Samsung GS III, odmawiał połączenia z siecią. Internet mobilny miał kilka kresek, a obok nich widniało E.

Na podstawie tych obserwacji mogę śmiało polecić zakupienie internetu mobilnego LTE osobom, które często podróżują i potrzebują stałego dostępu do sieci.

Niedługo czeka mnie podróż do Gdańska, zobaczymy jak podczas niej będzie się on sprawował.


A jakie są Wasze doświadczenia z LTE?

niedziela, 13 stycznia 2013

A może lembasa?

Ostatnio na wykopie znalazłem przepis na lembasy - elfie pieczywo spożywane podczas podróży przez członków drużyny pierścienia :)

Według wszelkich podań przepis był pilnie strzeżony ale jak widać komuś udało się go wykraść ;)



SKŁADNIKI:

2-3 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
garść jagód goji (rodzynek, lub orzechów)
1 jajko
1/2 szklanki mleka
2-3 łyżki miodu
1/2 szklanki cukru pudru

PRZYGOTOWANIE:

Mąkę przesiać do miski, dodać proszek do pieczenia i cukier. Wymieszać. Mleko, miód, jajko zmiksować. Dodać do suchych składników. Całość wymieszać, dodaj jagody i wyrobić. Gdyby było zbyt rzadkie dodać mąki. Ciasto ma być takie żeby odchodziło od miski i dłoni i można było je rozwałkować.

Ciasto rozwałkować i wyciąć kwadraty. Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temp 170 stopni do czasu aż się zarumienią lekko z wierzchu.

Przepis znalazłem tutaj.



Dlaczego Gwiazda Śmierci nie zostanie zbudowana

Jaki czas temu do białego domu trafiła petycja z prośbą o wybudowanie Gwiazdy Śmierci.
Niestety jakiś czas potem biały dom odpowiedział negatywnie.

Co ciekawe urzędnicy wykazali się poczuciem humoru, dając przy tym bardzo racjonalne argumenty :)


The Administration shares your desire for job creation and a strong national defense, but a Death Star isn't on the horizon. Here are a few reasons:
  • The construction of the Death Star has been estimated to cost more than $850,000,000,000,000,000. We're working hard to reduce the deficit, not expand it.
  • The Administration does not support blowing up planets.
  • Why would we spend countless taxpayer dollars on a Death Star with a fundamental flaw that can be exploited by a one-man starship?


Ciekawe jak nasz rząd odpowiedział by na taką petycję? :)

Więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Photoshop za darmo?

A jednak i nie chodzi tutaj o pirackie kopie :)

Niestety działa na licencji non-retail, więc urzytek komercyjny odpada. Ale Creative Suite 2 za darmo w pełni nam to wynagradza.

Aby pobrać swoją wersję należy jedynie wejść na mieć bądź stworzyć konto na stronie Adobe i skorzystać z poniższego linka:https://www.adobe.com/cfusion/entitlement/index.cfm?e=cs2_downloads 

środa, 2 stycznia 2013

"Dom w głębi lasu" - WTF?

Właśnie obejrzałem "Dom w głębi lasu"... i zaczynam wątpić... Skąd ludzie biorą takie pomysły?
Film na samym początku wydaje się naprawdę fajny, a fabuła w miarę interesująca chociaż od początku mamy wrażenie, że coś jest nie tak....
Niestety w dalszej części filmu całość obraca się do góry nogami i nie wiemy gdzie jesteśmy oraz co się dzieje....

Zamysł był dobry realizacja niestety kiepska... ale to coś

Z informacji jakie uzyskałem od kolegi scenariusz tego filmu przeleżał w szufladzie kilka lat... dopóki reżyser "The Avengers" nie dorwał się do niego ;)

Film jet naprawdę mega zakręcony, ilość zwrotów akcji, dziwnych wątków przytłacza...  Po seansie tego filmu chciało by się zapytać: Co to było? O co w tym chodziło? ...

Ocena 5,6 na filmwebie to chyba zasługa grających w nim aktorek oraz efektów specjalnych. Ale jest to oczywiście tylko moją opinia..