poniedziałek, 22 lipca 2013

Jazda w korku, a wpuszczanie na swój pas....

Podczas kursu na prawo jazdy zawsze uczono mnie aby wpuszczać innych, ustępować i tym podobne.
Zawsze to robiłem i w myśl zasady, że dobro powraca także często byłem wpuszczany podczas zmiany pasa czy wyjazdu z alejki.

Dzisiaj niestety chyba nastąpił przełom... chciałem wpuścić pewnego Pana, który został zablokowany przez śmieciarkę. Taka standardowa sytuacja. Patrzę w tyle lusterko, multum samochodów. Pomyślałem: -kurde, trochę postoi tak więc grzecznie zatrzymałem się. Pan niestety nadal stał mimo, że ciągle patrzył w lusterko. Ok, mógł nie zauważyć, więc mignąłem mu światłami... jeden, drugi raz... w pewnym momencie nie wytrzymałem i zatrąbiłem... nadal nic.... Już powoli zacząłem tracić cierpliwość i chciałem już jechać kiedy rozdzwoniły się klaksony innych zniecierpliwionych kierowców... Co ciekawe Pan nadal nie słyszał, nie widział nie wiem... pojechał dopiero po kilku sekundach trąbienia...

Oczywiście nawet nie podziękował...

Zaczynam się zastanawiać, czy wpuszczanie kogoś szczególnie kiedy to na mnie koncentruje się złość innych kierowców jest prawidłowym działaniem. Dlaczego, ktoś zamiast wyjechać czeka jak na zbawienie... heh... albo inaczej, trzeba po prostu bardziej wybierać osoby, które się wpuszcza :P

Brak komentarzy: